wtorek, 30 lipca 2013

Fourteen †

                                                            Now you giving everyone?

-Odpowiesz mi? -spytał chłopak wiercąc się z niecierpliwością
-Ja, ja uh.... -nie umiałam wydusić z siebie ani słowa, chłopak wstał i powiedział patrząc na mnie
-Rozumiem, nie kochasz mnie...
-Nie Jas-- -nie dał mi dokończyć
-Wszystko jasne, widać nie czujesz tego co ja. -powiedział zawiedziony. -Zbieraj się, zabieram Cię do domu. -dokończył, wstałam z koca, a on go zwinął
-Jason, prosz--
-Zbieraj się. -warkną. Nie odezwałam się, wzięłam swoje rzeczy i wsiadłam do samochodu chłopaka. Droga była męcząca, w samochodzie było słychać tylko muzykę która grała z radia i moje stukanie butami w rytm muzyki, chciałam się do niego odezwać, ale za każdym razem kiedy otwierałam buzię od razu ją zamykałam. Byliśmy wreszcie na miejscu, spojrzałam na Jay'a smutnym wzrokiem.
-Wysiadaj. -powiedział zły
-Przepraszam Jason... -powiedziałam smutno
-Nie masz za co, nie zmuszę Cię abyś mnie kochała. -wzruszył ramionami. Pochyliłam się i chciałam pocałować chłopaka w usta, ale ten się odwrócił, tak że pocałowałam go w policzek.
-Cześć. -powiedział oschle. Wzięłam swoje rzeczy,otworzyłam drzwi od auta i wybiegłam z auta, trzaskając za sobą drzwiami. Wbiegłam do pokoju, skoczyłam na łóżko i zalałam się łzami. Krzyknęłam histerycznie w poduszkę zalewając się łzami. Poczułam jak czyjaś ręka dotyka mojego ramienia, przerażona podniosłam się i ujrzałam Tate'a siedzącego na łóżku.
-Już dobrze, chodź. -rozchylił ręce, tak abym się w niego wtuliła, bez zastanowienia zrobiłam to i zaczęłam jeszcze bardziej płakać.
-Cii, wszystko dobrze. -powiedział głaskając mnie po głowie. Nie chciałam go pytać o to co wydarzyło się nie dawno, byłam zbyt smutna, chciałam mieć kogoś przy sobie, kogoś kto mnie pocieszy, przytuli.
-Tak bardzo Ci dziękuję. -powiedziałam dławiąc się łzami wciąż tuląc chłopaka
-Nie ma za co, po to tu jestem. -zaśmiał się
-Kochasz go? -spytał po chwili
-Ja, ja sama nie wiem.. -wydukałam. Chłopak złapał mnie obiema rękami za twarz patrząc mi w oczy
-Kochasz- kolejny raz się zaśmiał
-Skąd wiesz? -spytałam zmieszana
-Masz poszerzone źrenice, a wiem że prochów nie brałaś. -odpowiedział. Podniosłam się, ocierając łzy z twarzy, miałam cały makijaż na rękach i twarzy, nawet nie chce patrzeć w lustro, bo boje się, że pęknie.
-Która godzina? -spytałam patrząc na chłopaka, wyciągnął z kieszeni jeans'ów telefon.
-20:48 -odpowiedział patrząc w ekran, po chwili schował telefon i ponownie spojrzał na mnie
-Może pójdziemy się przejść, dziś puszczają o 21 fajerwerki - pokiwałam twierdząco głową, wstałam z łóżka i udałam się w kierunku łazienki. Zamknęłam za sobą drzwi, ciuchy miałam już naszykowane, zrobiłam to dawno. Zdjęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Ciepła woda oblała moje ciało, nałożyłam na włosy szampon tym razem malinowy, spłukałam go i nałożyłam na siebie żel bananowy. Nie oceniajcie mnie, kocham wszystko co pachnie owocami. Spłukałam z siebie wszystko i wyszłam. Wytarłam się ręcznikiem, założyłam na siebie koronkową bieliznę, miętowy sweterek i czarne rurki. Spojrzałam w lustro, o mój boże wyglądałam jak gówno. Mokre, poplątane włosy, podkrążone oczy (ostatnio nie sypiam najlepiej) i moja blada cera. Od razu wysuszyłam moje włosy, rozczesując je, na twarz nałożyłam podkład i jak zwykle kreski eyeliner'em. Spojrzałam ponownie na swoje odbicie
-Nadal wyglądasz brzydko. -powiedziałam do siebie. Otworzyłam drzwi, a w pokoju stał Tate oglądając zdjęcia na biurku.
-Byłaś taka urocza. -powiedział z uśmiechem na ustach patrząc na zdjęcie
-Już nie jestem? -spytałam
-Teraz jesteś bardziej seksowna niż urocza. -zaśmiał się. Na moje policzki wkradł się rumieniec, dawno nikt nie nazwał mnie seksowną, to było miłe.
-Idziemy? -spytał odkładając zdjęcie na miejsce
-Yeah, pewnie. -chłopak wziął mnie za rękę i zamknął za sobą drzwi do pokoju.

Robiło się już powoli ciemno, byliśmy tylko we dwoje, ponieważ inni ludzie byli dalej, powiem szczerze że boje się fajerwerek, dlatego wolałam być tutaj.
-Zaczyna się -powiedział Tate, szeroko się uśmiechnęłam, nie pamiętam kiedy ostatnio przydarzyło mi się coś tak bardzo miłego. Fajerwerki zaczęły strzelać, a ja mocno przytuliłam chłopaka.
-Nie bój się, nic Ci nie będzie. -powiedział uspokajając mnie.
-Dobra, chodź. -powiedział po chwili ciągnąc mnie za rękę. Gwałtownie się zatrzymałam.
-Odwaliło Ci, dokąd? -spytałam wystraszona
-Odpalić petardę, musisz się przestać bać. - wzruszył ramionami i zaczął ponownie iść ciągnąc mnie za sobą
-Co będę z tego mieć? -spytałam zaciekawiona
-Popcorn z podwójnym masłem. -zaśmiał się
-Dziś jest otwarte wesołe miasteczko, pójdziemy tam. -powiedziałam dumna z siebie
-Niech Ci będzie. -westchnął zirytowany.
-No to odpalamy. -powiedział wyciągając z kieszeni zapalniczkę.
-J-ja się boje. -wyjąkałam niezręcznie wiercąc się
-Spokojnie, pomogę Ci. - westchnęłam i kiwnęłam głową. Uklękłam i razem z chłopakiem odpaliłam petardę. Szybko się odsunęliśmy i już po chwili petarda wystrzeliła w powietrze robiąc przy tym hałas. Wyglądała pięknie, przyglądałam jej się jak wybucha, a po chwili znika.
-A teraz do wesołego miasteczka. -wzięłam Tate'a za rękę i prowadziłam w wybranym kierunku.

Pełno karuzel, klaunów i moich ulubionych straganów, można tam było np. rzucać piłką w wybrany cel i dostać za to nagrodę. Zaczęłam skakać jak głupia na widok tych wszystkich rzeczy.
-Uspokój się wariatko. -zaśmiał się chłopak
-Ciii ja tu próbuję wszystko obczaić. -powiedziałam przyglądając się wszystkiemu w wesołym miasteczku
-Obczaić? serio? obczaić? -powiedział zdezorientowany
-Ohh dobra już, chodźmy. - szarpnęłam chłopaka w kierunku budki
-Wygrasz mi coś. Proooooszę. -prosiłam jak małe dziecko.
-Niech Ci będzie. -zaśmiał się.
-Witam młodą krew, masz trzy rzuty, rzucasz w butelkę, jeśli trafisz choć w jedną wybierasz nagrodę, miłej zabawy. -powiedział facet który stał w budce.Był wysoki, miał około czterdziestu lat i czarne włosy. Tate wziął piłeczkę i trafił za pierwszym razem, zaczęłam skakać i bić brawo. Za drugim razem nie trafił, a za trzecim znowu mu się udało.
-Możesz wybrać dwie rzeczy. -powiedział facet.
-Które chcesz? -spytał chłopak pokazując na pluszaki. Rzuciłam na nie wzrokiem i wybrałam dużą pandę i średnią żyrafę.
-Wow. -powiedziałam widząc dużą karuzelę. Była ogromna, szybko się kręciła i wyglądała zajebiście.
-Idziemy! -krzyknęłam zadowolona
-Dobra, ale to ostatnia rzecz i idziemy. - kiwnęłam głową i udałam się z chłopakiem na karuzelę. Tate położył pluszaki koło faceta od maszyny, pewnie po to, aby nikt nie zabrał. Wsiadłam na miejscu, a koło mnie chłopak. Zapiął nas i po chwili karuzela ruszyła, szybko się kręcąc. Było świetnie, chyba nigdy nie bawiłam się tak dobrze. Po około trzech minutach zatrzymaliśmy się i wysiedliśmy. Chłopak wziął pluszaki i razem wyszliśmy. Byliśmy coraz bliżej wyjścia, gdy zobaczyłam coś, a raczej kogoś przez co ugięły mi się nogi. Zobaczyłam Jason' z moją starą przyjaciółką Nicole. Było tak miło i przez jedną głupią rzecz cały mój dobry humor znikł.
-Hej, spójrz na mnie. -powiedział Tate podniosąc mój podbródek i parząc mi w smutne oczy.
-Nie warto, robi to abyś była zazdrosna, nie zwracaj uwagi. -powiedział i splótł razem nasze ręce. Uśmiechnęłam się do niego i ponownie ruszyliśmy w stronę wyjścia. Przeszłam z Tate'em koło nich i już miałam nadzieję że nic nie powiedzą, myliłam się.
-To już wiem dlaczego mnie nie chciałaś. -prychnął. -Teraz dajesz każdemu? -zaśmiał się. Nie wytrzymałam, podbiegłam do chłopaka, Tate chciał mnie zatrzymać ale nie dał rady, podeszłam bliżej Jason'a i strzeliłam mu z całej siły z liścia.
-Jesteś nic nie wartym kawałkiem gówna, żałuję że Cię poznałam. -powiedziałam zaciskając zęby, powstrzymując łzy, które napływały mi do oczu. Chłopak złapał się za obolały policzek, pocierając go.
-A to tak na pamiątkę po mnie. - strzeliłam chłopakowi drugi raz z liścia, ale tym razem w drugi policzek.
-A ty... -powiedziałam zawiedziona patrząc na zszokowaną Nicole. -Nigdy więcej nie chce Cię tu widzieć, chyba że chcesz, aby twoja ładna buźka już nie była taka ładna. - dziewczyna nie umiała nic powiedzieć, odeszłam od nich, podbiegłam do Tate'a, łapiąc go za rękę i prowadząc do domu.
-Powiedziałbym "nie potrzebnie zniżyłaś się do jego poziomu" ,ale jestem z ciebie dumny, uczysz się na błędach. -uśmiechnął się, odwzajemniłam uśmiech.

Wreszcie byliśmy w domu, opadłam bezwładnie na łóżko.
-Tate? -spytałam, pewnie ledwo słyszalnie,ponieważ w poduszkę
-Tak?
-Położysz się spać ze mną? -kolejny raz spytałam z nadzieją
-Pewnie. -słyszałam jak zdejmuje buty, a następnie poczułam jak łóżko się ugina. Chłopak położył się obok mnie obejmując mnie w talii.
-Dlaczego Jason nie może być taki jak ty? -spytałam chłopaka, na co ten się zaśmiał
-Nie mam pojęcia.
Leżeliśmy tak przez jakiś czas, aż w końcu odpłynęłam w głęboki sen.

                                             ***
Ja jebie, Jason idioto................
Się porobiło, not good.


                    Boże coraz bliżej 20K wejść omfg hfdbjhdbdjhvb


Dziękuję wam za kolejne 40 komentarzy.
Czytam je WSZYSTKIE i nie raz się dziwię, co wam się podoba w tym blogu, jest taki byle jaki, tylko jest zadbany, a rozdziały są do dupy.
Większość z was pisała, że muszę bardziej rozwijać zdania kiedy piszę, macie racje, dlatego specjalnie dla was rozwinęłam rozdział, dzięki czemu jest dłuższy (:

Ask (odpowiem na wszystkie pytania, jeśli czegoś nie wiecie o blogu, możecie śmiało pytać)
Drugi blog
Zwiastun (klikamy łapki w góre)
Tumblr
Tumblr (2)

+już niedługo pojawi się nowy wygląd bloga, który zamówiłam (chyba że coś z nim [znowu] będzie nie tak)

Komentujemy, zbieramy jak największą ilość komentarzy, jeśli chcecie nowy rozdział musicie komentować, zapraszam :)

komentujemy proszę was :( nawet zwykłe ":)" wpisywanie kodu wyłączone

sobota, 27 lipca 2013

Thirteen †

                                                   You pervert!



No one's POV



Siedziała w pokoju myśląc o wszystkim i o niczym. W swoim życiu przeżyła już wszystko co złe, mianowicie: gwałt,pobicie,ośmieszenie,śmierć bliskiej osoby,samotność i długo by tu tak wymieniać. Jason musiał jechać do domu, a przed nią jeszcze ponad trzy tygodnie tutaj.

-Emily, wszystko w porządku, dziwnie się zachowujesz. -powiedział wuj dziewczyny
-Yeah, wszystko jest ok. -wymusiła uśmiech
-I tak Ci nie wierzę, ale nie będę się dopytywał, bo wiem że pewnie i tak nie powiesz mi prawdy. -westchnął
-Przepraszam.
-Jadę na zakupy, chcesz coś? -spytał
-Gdybyś mógł to tak, popcorn.
-Okej. -wuj wyszedł z pokoju, a dziewczyna siedziała i jak zwykle patrzyła się pusto przed siebie.
-Kiedyś nadejdzie taka chwila, kiedy będzie dobrze. -powiedział Tate.
-Chyba się nie doczekam. -nadal patrzyła się pusto przed siebie. Chłopak usiadł koło niej i położył jej głowę na swoim ramieniu. Chwile tak siedzieli, aż dziewczyna zasnęła. Chłopak uśmiechnął się do siebie, wziął ją na ręce i położył na łóżku. Przykrył ją kołdrą, a sam wyszedł przez okno.

Wiał ciepły wiatr, małe dzieci bawiły się i śmiały, rodziny były na ogniskach, ciesząc się życiem. Dziewczyna nie miała nic do roboty, więc postanowiła że wybierze się na dyskotekę, nie była na niej chyba od ósmej klasy. Zamaskowała swoje rany, ubrała obcisłą sukienkę, pokręciła bardziej swoje długie włosy, nałożyła makijaż i gotowa wyszła.
-Udanej imprezy skarbie, nie szalej. -powiedział wuj
-Nie będę. -powiedziała dziewczyna.

Była w dyskotece, tłumy ludzi tańczących, ocierających się o siebie przykuło jej uwagę, pewnie dlatego że nie była przyzwyczajona do takich widoków. Udała się do baru i zamówiła sobie drinka. Ciepła ciecz rozgrzała jej gardło, była gotowa iść tańczyć. Dawno nie bawiła się tak dobrze, gorsze było to że nikogo nie znała, ale to jej nie przeszkadzało. Poczuła jak para rąk opata ją wokół talii, odwróciła się i jej oczy napotkały brązowe teńczówki Jason'a.
-Jason! Co tutaj robisz? -spytała
-Pomyślałem, że do ciebie wpadnę, ale twój wujek powiedział że poszłaś tańczyć. -zaśmiał się
Dziewczyna zarzuciła swoje ręce na ramiona chłopaka i razem tańczyli.

Minęły trzy godziny, dziewczyna była już nie źle upita, chłopak musiał ją odwieźć do domu.
-Kocham Cię Jason. -powiedziała piana dziewczyna
-Wiem. -odpowiedział
-Pójdziemy się zabawić? -spytała rozbawiona
-Pewnie, jak wytrzeźwiejesz.
-Ale ja chce teeeeeeraz. -powiedziała oburzona
-To sobie poczekasz.
-Nienawidzę Cię. -powiedziała
-Przed chwilą mówiłaś inaczej.
-Wcale nie! -skrzyżowała ręce
-Chodź idziemy.
-Nigdzie z tobą nie idę.
-Nie to nie. -wziął dziewczynę i przerzucił ją sobie przez ramie
-Puszczaj mnie zboczeńcu!-krzyczała
-I kto tutaj jest zboczony. -zaśmiał się
-Ty!
-Pewnie. -prychnął
-Puść mnie to zrobię Ci loda. -powiedziała
-Będziesz się jutro z tego śmiała. -zaśmiał się
-Nie będę nic pamiętać.
-Oh będziesz, bo Cię nagrałem
-Że co. -zerwała się
-Pokaż to! -krzyknęła
-Zobaczysz sobie jutro. -zaśmiał się
-Jesteśmy. -oznajmił. Było po godzinie 3 w nocy, więc chłopak zatkał ręką buzie dziewczyny i wniósł ją na góre. Położył dziewczynę na łóżku i chciał wyjść, ale pociągnęła go za rękę, przez co chłopak upadł na łóżko.
-Śpij ze mną. -powiedziała ziewając
-Nie mogę musz--- -Zakryła mu palcem buzie
-Ciiii, chodź spać. -chłopak westchnął zirytowany i położył się obok dziewczyny.

Emily's POV


Rano obudziłam się z ogromnym bólem głowy.

-Tabletkę i wodę masz na stoliku. -powiedział Tate. Sięgnęłam ręką po tabletkę, włożyłam ją do buzi i popiłam wodą.
-Dziękuj-- -Nie zdążyłam powiedzieć, bo nikogo nie było już w pokoju. Wzruszyłam ramionami i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni i podskoczyłam na widok Tate'a.
-Przerażasz mnie. -powiedziałam
-Ty też wyglądasz strasznie. -zaśmiał się. Podbiegłam do najbliższego lustra i prawie zemdlałam
-Fuuuuuj. -powiedziałam. Chłopak się zaśmiał
-Żartowałem, jak zwykle wyglądasz pięknie.
-Jasne, bardziej realna była twoja pierwsza wersja. -powiedziałam oburzona
-Robię Ci śniadanie, wiem co lubisz.
-Mmm omlety. A gdzie Ja--
-Musiał wracać do domu. -przerwał mi
-Ooooooooookey. -przeciągnęłam. Udałam się po widelec, wyciągnęłam go, odwróciłam się a Tate'a już nie było, na talerzu w kuchni były gotowe omlety. Westchnęłam do siebie i zaczęłam jeść.
-Ktoś tu wreszcie je. -powiedział wuj. Kiwnęłam twierdząco głową.
-Ktoś Ci je zrobił? -spytał
-Yy nie, dlaczego?
-Bo jesz sama z siebie..
-A um, myślałam że ciebie nie ma, a nudziło mi się więc zrobiłam, wybacz że zrobiłam tylko dla siebie. -powiedziałam
-Nie ma sprawy, ja już jadłem, poza tym nie dziwie się, pewnie masz niezłego kaca. -zaśmiał się i wyszedł z domu. Schowałam talerz do umywalki i kolejny raz dziś dostałam zawału
-Jason idioto, nie strasz mnie. -walnęłam go w ramie.
-Chciałem Cię zabrać na piknik, no ale skoro nie chcesz... - udał obojętnego
-Nie,nie,nie oczywiście że chce, daj mi tylko godzinkę na prysznic i inne rzeczy, dobrze? -spytałam
-Jasne, czekam na dworze. - kiwnęłam głową, a chłopak wyszedł.

Po prysznicu, ubraniu się, uczesaniu i pomalowaniu wreszcie zeszłam na dół. Otworzyłam drzwi, a koło drzewa stał Tate, Jason był niedaleko na huśtawce. Chciałam podejść do chłopaka, ale już go nie było.
-Widziałeś? -spytałam Jay'a
-Widziałem co? -spytał
-No Tate'a, stał koło drzewa. -wskazałam palcem na drzewo blisko chłopaka.
-Jakiego znowu Tate'a? Śnił Ci się ktoś czy co? -spytał drapiąc się po głowie
-Jason nie udawaj głupiego, wiem że rozmawiał z tobą o tym co się stało. -coraz bardziej mnie irytowała ta rozmowa.
-A co się stało, Emily co się dzieje..
-Eh um, nie nic zapomnij. -machnęłam ręką i udałam się do samochodu chłopaka, tak samo jak on.
-Jedziemy nad małe jeziorko, zabrałem Ci strój. -wskazał na torbę.

Wreszcie byliśmy już na miejscu, Jason wyjął torby z samochodu i udał się na trawę koło jeziorka. Rozłożył koc i położył się na nim.
-Tam możesz się przebrać. -wskazał na małą budkę. Wzięłam strój i poszłam się przebrać. Weszłam do środka, zakluczając drzwi.

Jason leżał na kocu w stroju kąpielowym, pewnie przebrał się już w domu. Położyłam się obok chłopaka i spoglądałam na jego ciało. O mój boże, było idealne.
-Chyba Ci ślinka poleciała. -zaśmiał się głośno chłopak. Przysunęłam się bliżej niego ignorując jego komentarz i wzięłam jego rękę dokładnie ją oglądając. Miał bardzo dużo blizn, prawdopodobnie tyle co ja.
-Robisz to jeszcze? -spytałam patrząc na jego ręce
-Już nie odkąd taty już nie ma. A ty? -spytał
-Ja.. no wiesz.. -nie wiedziałam co powiedzieć
-Tylko szczerze. -powiedział poważnie
-No dobrze,tak robie to. -westchnęłam. Chłopak mocno mnie przytulił
-Kiedy ja miałem trudne sytuacje, pomogłaś mi i to bardzo. Ja też muszę tobie pomóc więc będę spędzać z tobą 24 godziny na dobę. -powiedział cicho gładząc moje włosy.
-Dziękuję. -powiedziałam. Chłopak oderwał się ode mnie patrząc mi w oczy.
-Idziemy pływać. -oznajmił
-Nie chce. -powiedziałam obojętnie
-No cóż, w takim razie.. -powiedział i wziął mnie na ręce.
-Jason puszczaj!! -krzyczałam
-Jak sobie życzysz. -powiedział
-Co?! Nie to miałam--- -po chwili znalazłam się pod wodą, a Jason razem ze mną, otworzyłam oczy i ujrzałam chłopaka. Pomachałam mu pod wodą, a on mi od machał. Powoli zaczynało nam brakować powietrza, więc się wynurzyliśmy.

Położyliśmy się na kocu, leżałam przytulona do Jay'a.
-Dziwnie się czuję leżąc koło ciebie w stroju.
-No wiesz, wczoraj chciałaś robić różne fajne rzeczy. -zaśmiał się
-Co masz na myśli? -spytałam podpierając się na jednym łokciu. Chłopak wyciągnął z kieszeni telefon i włączył nagranie.

-Puszczaj mnie zboczeńcu!-krzyknęłam
-I kto tutaj jest zboczony. -zaśmiał się
-Ty!
-Pewnie. -prychnął
-Puść mnie to zrobię Ci loda. -powiedziałam

-O mój boże. -zakryłam usta ręką.
-A to tylko lód, chciałaś się pieprzyć. -zaśmiał się
-Przepraszam Cię za to, ja...
-Nie masz za co przepraszać, byłaś piana. -powiedział. -Ale jeśli chcesz porobić coś ciekawego to wiesz.. -puścił mi oczko
-Oh tak oczywiście, już lecę. -przewróciłam oczami
-Ooo nie, nie będziesz przewracać na mnie oczami. -pomachał mi palcem przed twarzą
-Ta? Bo co mi zrobisz? -pokazałam mu język. Chłopak usiadł na mnie okrakiem i zaczął mnie gilgotać.
-D-dość! J-J-Jason! -krzyczałam
-Przeprosisz? -spytał
-No dobrze, przepraszam!
-Już lepiej. -pocałował mnie w nos i zeszedł.
-Kocham Cię Emily. -powiedział. Spojrzałam na niego w szoku i nie wiedziałam co powiedzieć.
Bo czy ja na prawdę go kocham?


                                             ****
Ludzie, mamy 16 tysięcy wejść!


Zadowoleni, że taki długi rozdział? Chciałam tylko powiedzieć, że wracamy do starego wyglądu, ponieważ tamten jest w remoncie XD

"piszesz za krótkie rozdziały"

No tak, wybaczcie że są wakacje, a ja dodaje na szybko co 3 dni rozdziały, do tego nie mam już takiej weny jak kiedyś żeby pisać tak strasznie długie rozdziały.

Podoba wam się w ogóle to opowiadanie? Jeśli tak to skomentuj, wpisywanie kodu wyłączone.

TAK WIĘC KOMENTUJ, NAWET ZWYKŁE ":)"
NASTĘPNY ROZDZIAŁ 4/5/6 DNI :) CHYBA ŻE BĘDZIE 40/35 KOMENTARZY :)




środa, 24 lipca 2013

Twelve †

                                                                    You're mine.


Przy ognisku wszyscy się śmiali, oprócz mnie i Jay'a. Siedzieliśmy cicho, tylko przytakiwaliśmy głowami, jeśli było trzeba.
-Emily pójdziesz z Jason'em odnieść talerze? -spytał wuj. Serio? Serio? Mam iść z NIM?
-Jasne. -powiedziałam obojętnie wstając i biorąc talerze, Jay robił to samo. Weszliśmy do kuchni, gdy nagle Jason musiał zacząć gadać.
-Wiesz, kiedyś będziemy musieli o tym pogadać.
-Wolałabym kiedyś. -burknęłam
-Oh no Em, przepraszam nie chciałem, jeśli Ci się nie podobało to.. -nie dałam mu dokończyć
-Jason, to nie tak że mi się nie podobało, po prostu my jesteśmy przyjaciółmi, nie chce tego niszczyć. -westchnęłam. Jason przez chwile milczał, ale w końcu po chwili powiedział
-Rozumiem. - wkładałam naczynia do zlewu, gdy nagle ręka Jay'a przejechała po mojej ręce, gdy chciał włożyć talerze. Po moim ciele przeszły dreszcze, a w brzuchu czułam pełno motyli, uspokój się dziewczyno......
Jason obrócił mnie w swoją stronę, tak abym na niego spojrzała. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy przez chwilę, gdy nagle do kuchni wszedł wuj, po prostu świetnie. Niezręcznie odsunęłam się od Jay'a i spojrzałam na wuja.
-Widzę,że się polubiliście. -zaśmiał się wuj
-Ale śmieszne. -powiedziałam oburzona - A jak to jest, że rodzice Jason'a nie żyją, a ty powiedziałeś że jest synem twojej koleżanki? -uniosłam jedną brew ku górze
-Że co? Wybacz skarbie, na moje lata coraz bardziej mi się wszystko myli, moi przyjaciele to wujostwo Jason'a. -powiedział
-Oh, rozumiem. -powiedziałam
-A teraz chodźcie, robimy pianki i nie chce słyszeć od ciebie sprzeciwu Emi. -stwierdził wuj
-Spasiesz mnie jak świnie. -powiedziałam na co chłopak i wuj się zaśmiali.
-Dobra, dobra idziemy. - szłam przodem, a za mną Jay, czułam jak mi się przygląda,ale nic sobie z tego nie robiłam.
-Wreszcie jesteście. -zaśmiała się kobieta, wyciągnęliśmy pianki i zaczęliśmy je smażyć, o mój boże jak ja ich dawno nie jadłam, były pyszne. Po tym jak zjedliśmy, ja udałam się na górę podobnie jak chłopak.
-A ty dokąd się wybierasz? -spytałam
-Tam gdzie ty. -zaśmiał się. Westchnęłam zirytowana i weszłam do pokoju, położyłam się na łóżku, a Jay koło mnie.
-Nie dasz mi spokoju co? -powiedziałam
-Raczej nie. - wzruszył ramionami. Chłopak zaczął bawić się moimi włosami podpierając się na jednym łokciu, owijał je sobie wokół palca i czasem robił mi małe warkocze, które po chwili rozplątywał
-Lubie Cię Em.-powiedział
-Ja ciebie też. -odpowiedziałam
-Ale ja ciebie bardzo bardzo lubie. -zaśmiał się
-Czyli? -spytałam.
-Czyli tak. -powiedział i zaczął się do mnie bardziej przybliżać, złożył lekki pocałunek na moich ustach, czekając na mój ruch. Nie wiedziałam czy mam go oddać, ale po chwili zdecydowałam, że to zrobię. Odłączyliśmy się na chwilę od siebie, patrząc sobie w oczy, chciałam więcej. Usiadłam na chłopaku okrakiem i zaczęłam go całować, chyba go to zdziwiło, ale po chwili oddawał pocałunki. W pokoju, było coraz cieplej, chciałam już zdjąć bluzkę, gdy nagle usłyszałam znajomy głos za mną
-Na pewno chcesz to zrobić? -spytał. Odwróciłam się gwałtownie,ale nikogo nie widziałam
-Wszystko ok? -spytał Jay
-J-ja chyba kogoś słyszałam- zająkałam się
-To pewnie twoja wyobraźnia -powiedział
-Pewnie tak. -ponownie zaczęłam całować chłopaka, gdy nagle spadł wazon. Wystraszona szybko się odwróciłam i ujrzałam napis na ścianie "Jesteś moja"
To jakiś żart? Może wujek nas zobaczył i robi sobie żarty, zaczęłam się trząść, ale chłopak chyba to zauważył bo mocno mnie do siebie przytulił
-Ciii, wszystko będzie dobrze. -powiedział. Oderwałam się od chłopaka i zajrzałam do pokoju wujka, spał. Skoro to nie był wuj, to kto? Usłyszałam jak Jason krzyczy z pokoju, szybko tam pobiegłam. Kilka łez spływało mi po policzku na widok Jay'a który leżał na łóżku zakrwawiony.
-Uciekaj. -powiedział słabym głosem. Nie wiedziałam o co chodzi, więc się odwróciłam i od razu moje serce się zatrzymało. To był Lucas, ale widziałam go tylko przez chwilę, bo po chwili poczułam jak coś uderza mnie w tył głowy, a następnie widziałam ciemność.


-Proszę, proszę ktoś tu się chyba obudził. -powiedział Lucas
-Co chcesz ze mną zrobić. -powiedziałam zapłakana
-Nic, po prostu chce Cię mieć. -uśmiechnął się. Chce mnie mieć? Co to ma znaczyć?
-Nie rozumiem.. -stwierdziłam
-Nie musisz, po prostu będziesz moja. -chłopak położył się koło mnie i przyciągnął mnie bliżej siebie. Zaczął mnie całować po szyi, po ramieniu, po ręce. Zaczęłam się szarpać i płakać
-Cii... Nic ci nie będzie. -otarł kilka moich łez. Jedną ręką wziął moje ramie, tak aby być nade mną. Zaczął całować mnie po policzku, po ustach, czole. Schodził coraz niżej, gdy nagle dotarł do moich piersi. Ściągnął moją bluzkę, a ja coraz głośniej płakałam i błagałam go by przestał. On widać nic sobie z tego nie robił, bo zsunął teraz ze mnie spodnie, a po chwili całą resztę. Chciałam się wyrwać, ale nie mogłam, był za silny, wiedziałam że to koniec. Odpiął swój pasek od spodni, pozbywając się z siebie dolnej części i po chwili we mnie wszedł. Krzyczałam, błagałam ale na marne. Trwało to tak długo, że myślałam że nigdy nie skończy. Całował moje piersi, szybko się we mnie poruszając, kiedy wreszcie skończył i wyszedł ze mnie założył na siebie spodnie, pocałował mnie w czubek głowy i powiedział
-Widzimy się jutro. -czyli będzie to robić chyba aż nie umrę. Chłopak wyszedł z pokoju, a ja skuliłam się i zaczęłam ponownie płakać. Ubrałam się w swoje ciuchy i starałam się zasnąć, ale nie mogłam. W pokoju była łazienka, więc udałam się do niej, ale po cichu, aby nikt nie słyszał. Zamknęłam za sobą drzwi, zakluczyłam je i szukałam czegoś czym mogłam się pociąć. Miałam z tym skończyć, ale po takim czymś sobie nie poradzę. Znalazłam małe lusterko, rozbiłam je, dzięki czemu było dużo kawałków szkła. Od razu wzięłam jeden do ręki i przejechałam nim po swojej ręce. Czerwona ciecz spływała po mojej ręce, było jej więcej i więcej i więcej aż w końcu przede mną widziałam tylko ciemność.


-Emily, wstawaj proszę. - powiedział Tate. Podniosłam się lekko, ale nie mogłam za dużo zrobić, ponieważ byłam taka słaba.
-Gdzie jestem? -spytałam
-O mój boże, obudziłaś sie. Jak dobrze. -powiedział wesoło. -Jesteś u mnie, Jason'owi nic nie jest, miał kilka szwów ale już jest ok.
-Jak mnie tam znalazłeś i gdzie Lucas? -ledwo przetrawiłam to imię
-Obiecaj mi, że nie będziesz się mnie bać.
-Obiecuje. -powiedziałam
-Zabiłem go, zasłużył sobie po tym co Ci zrobił. -powiedział przez zaciśnięte zęby
-Ty co? To się nie dzieje na prawdę....
-Przykro mi.. -westchnął
-Ale skąd wiedziałeś, że on.. no wiesz.
-Ohh um, ja musiałem Cię przebrać, ale nie wstydź się. -chyba zrobiłam się cała czerwona na twarzy, na co chłopak się zaśmiał.
-Będę musiał odwieść Cię do wuja, musisz go okłamać. Rozmawiałem z Jason'em, wersja jest taka, że on się skaleczył, a ty pojechałaś odwiedzić niedaleko koleżankę, nie powiedziałaś mu bo nie chciałaś go budzić, okej? -spytał
-Okej. I um dziękuję Ci za wszystko, gdyby nie ty... -powiedziałam smutno
-Nie ma sprawy, a teraz chodź, ode mnie do ciebie jest jakieś 5 minut drogi. Kiwnęłam głową i po chwili byłam już z chłopakiem w samochodzie.

To był najgorszy dzień w moim życiu.


                                                        ***

:(((((((((((( Biedna Emily.
Coraz bliżej do 15K wejść! hdvbdjhbvjdfbv omfg!
Dziękuję wam, za każdy komentarz i bardzo przepraszam, że tyle czekaliście, ale są wakacje i muszę korzystać. Od razu mówię, że znowu w czwartek jadę i wracam w piątek, prawdopodobnie późno czyli rozdział dopiero sobota/niedziela :(

Proszę, komentujcie. Jeśli choć trochę lubicie tego bloga i chcecie nowy rozdział, błagam was. Dla mnie to znaczy WSZYSTKO błagam.

Dziękuję wszystkim blogom za nominacje, oraz za to że mnie reklamujecie, jest mi cholernie miło <3

Pytania (odpowiem na wszystko)
Zwiastun
Tumblr (1)
Tumblr (2)

Komentuj, nawet zwykłe ":)" wpisywanie kodu wyłączone, proszę was.

czwartek, 18 lipca 2013

Eleven †

                                                                 With me you're sefe. 
                                                        And you always will be.


Emily's POV


Z Nick'iem świetnie się bawiłam, cały dzień spędziłam z nim. Zwiedziłam całą wioskę, było po prostu wspaniale, brakowało mi tego.

-Wreszcie jesteś. - zaśmiał się wuj
-Wybacz, że cały dzień mnie nie było.. - powiedziałam
-Nie przejmuj się skarbie, jesteś pełnoletnia możesz robić co chcesz.- uśmiechnął się
-Może zrobię nam herbatę? - zapytałam
-Pewnie czemu nie. - udałam się do kuchni, herbata była w szafce na górnej półce, ale jako że nie jestem zbyt wysoka, nie udało mi się jej ściągnąć. Sięgnęłam ręką po nią, gdy nagle poczułam jak jakaś inna ręka mi ją udaje, wystraszona się odwróciłam i zobaczyłam Tate'a.
-Co ty do cholery tutaj robisz? - starałam się nie krzyczeć zbyt głośno, aby wuj nie usłyszał.
-Proszę. -podał mi herbatę. -Mówiłem Ci już, że zawszę będę przy tobie, dozobaczenia.- złożył lekki pocałunek na mojej głowie i nagle zniknął. Okej.... to nie jest normalne, jak on tu się do cholery dostał? Szybkim ruchem otworzyłam pudełko na herbatę, wyjęłam jej zawartość i wrzuciłam ją do kubków, zalałam gorącą wodą i ruszyłam w stronę drzwi, otworzyłam je, herbatę położyłam na stoliku i usiałam na wygodnym krześle.
-Wybacz, że to trwało tak długo. - powiedziałam
-Nic nie szkodzi. -uśmiechnął się, biorąc łyka swojej herbaty.
-Umm wujku mam pytanie, widziałeś może tutaj takiego chłopaka? Blondyn, wysoki? -spytałam niezręcznie
-Nie, a co śnił Ci się? - zaśmiał się
-Bardzo śmieszne Ha-ha -udałam śmiech. - Tak po prostu pytam. - jakim cudem on go nie widział? Może wydawało mi się, że go widziałam, ale jak skoro podał mi herbatę?
-Wszystko dobrze skarbie? -spytał wuj
-Yeah umm ja tylko się zamyśliłam. - wymusiłam uśmiech. Wujek chyba to kupił, bo kiwnął twierdząco głową. Upiłam ostatni łyk herbaty i zaczęłam bawić się z Marley'em.
-Skąd go masz? -spytał
-Od koleżanki. - nagle zaatakowało mnie wspomnienie...

*flashback*


-Hej Nicole, tu Emily, pamiętasz mnie jeszcze? Obiecałaś mi coś kiedyś, jak zwykle się zawiodłam. -zakończyłam nagrywanie się na sekretarce i bezwładnie opadłam na łóżko, ciężko wzdychając.

Nicole nie widziałam już jakieś dwa tygodnie, jedynym sposobem żeby dowiedzieć się co się stało jest udanie się do szkoły, to jedyna opcja. Ubrałam na siebie moje Nike'i i wyszłam z domu, nie brałam nic ze sobą, bo idę tylko na chwilę, jest przerwa i zaraz zaczyna się czwarta lekcja. Weszłam do szkoły i od razy przewróciłam oczami na osoby, które się na mnie krzywo patrzyły. Zauważyłam Nicole, stała z najpopularniejszymi dziewczynami ze szkoły. Szarpnęłam ją za ramię, aby na mnie spojrzała, obróciła się i powiedziała
-A, to ty. - lekko się skrzywiła
-O co ci chodzi? -spytałam
-Jak to o co, jesteś nikim, nie wiem jak mogłam się z tobą zadawać. -zaśmiała się, a razem z nią cała reszta
-Obiecałaś mi coś, nie pamiętasz? -uniosłam jedną brew ku górze
-To były nic nie znaczące słowa. -wzruszyła ramionami i przeczesała swoje włosy
-A pies, którego mi dałaś, jako znak, że mnie lubisz?
-Oh nie mówiłam Ci, mój ojciec powiedział, że jak się go nie pozbędę to go zabije, wiedziałam że masz kase, więc Ci się przyda. - kolejny raz pusto się zaśmiała. Wyszłam ze szkoły i udałam się do domu, nie płakałam bo wiedziałam, że tak będzie. Kolejna osoba mnie zawiodła. Byłam już w domu, pies leżał niewinnie na moim łóżku, usiadłam koło niego i mocno go przytuliłam.
-Jak można by było zabić kogoś takiego jak ty? -spytałam, a kilka łez spłynęło mi po policzku
-Mam tylko ciebie. -wyszlochałam

*end flashback*


-Jest bardzo fajny, wiesz mówią że psy są o wiele lepsi od ludzi - zaśmiał się

-To prawda -westchnęłam
-Ej, chcesz o tym porozmawiać? -spytał delikatnie
-Jeszcze nie teraz wujku. -uśmiechnęłam się i wstałam z krzesła.
-Pozmywam. -oznajmiłam biorąc kubki po herbacie. Poszłam do kuchni i zaczęłam zmywać naczynia, po skończeniu udałam się na górę, gdzie był już wujek, miał pokój na przeciwko mojego.
-Dobranoc. -wyszeptałam
-Dobranoc. -odpowiedział. Oczywiście nie poszłam spać, musiałam wziąść jeszcze prysznic. Wzięłam moje rzeczy z pułki i byłam już w łazience. Zdjęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Ciepła woda spływała po moim ciele, to było uczucie, które kochałam, było idealnie. Nałożyłam na siebie żel pod prysznic, który po chwili spłukałam oraz szampon truskawkowy. Wyszłam z pod prysznica i nałożyłam na siebie jeszcze balsam o zapachu wanilii. Ubrałam się w piżamę, umyłam zęby i rozczesałam moje długie włosy. Wyszłam z łazienki i wskoczyłam na łóżko.

Była godzina trzecia w nocy, a ja nadal nie spałam. Włączyłam światło i postanowiłam trochę poszperać, może znajdę jakieś pamiątki z dzieciństwa. Miałam racje, były. Album ze zdjęciami, otworzyłam go a w nim były zdjęcia, moje i Nick'a, mojej cioci i mnie, oraz mnie cioci i wujka. Przejechałam palcem po twarzy mojej cioci i zamknęłam album. Postanowiłam znowu spróbować zasnąć i udało się.

-Choć słonko, idziemy na naszą huśtawkę. - powiedziała radośnie moja ciocia
-Jej! -krzyknęłam -Chodźmy, chodźmy! -ciągnęłam ją za rękę. Byłyśmy tam, miejsce które najbardziej kochałam. Ciocia posadziła mnie na huśtawce i zaczęła huśtać. Na chwilę zatrzymała huśtawkę i powiedziała
-Ze mną jesteś bezpieczna. I już zawsze będziesz.


-Emi, wstawaj. -mój wuj szarpał mnie za ramie.

-Jeszcze chwila mamo. -powiedziałam do poduszki
-No cóż, raczej nie wyglądam na twoją mamę. -zaśmiał się.
-Zejdź na śniadanie. - puścił moje ramie i wyszedł z pokoju. Westchnęłam przewracając się na drugi bok, aby sprawdzić która godzina, zegar wskazywał 7:12. Przeklnęłam w myśli, leniwie podnosząc się z łóżka. Wstałam, wzięłam gumkę do włosów i związałam je w koka. Ubrałam ciepłe kapcie i zeszłam na dół.
-Wreszcie jesteś. -zaśmiał się kolejny raz wuj
-Nie mogłam spać w nocy, do tego śniła mi się ciocia. -westchnęłam smutno.
-Tak.. mi też jej brakuje. - również westchnął
-Masz tutaj tosty z masłem i herbatę. -postawił przede mną talerz, ale ja pokiwałam przecząco głową.
-Emi, skoro jesteś u mnie masz jeść, myślisz że twoja mama lub ciotka chciałaby abyś nic nie jadła? -spytał podnosząc jedną brew. Kolejny raz westchnęłam biorąc do buzi tosta.
-Grzeczna dziewczynka. - uśmiechnął się triumfalnie wuj. Dokończyłam posiłek popijając herbatą i odniosłam talerz oraz kubek do zlewu.
-Idę się ubrać. -powiedziałam. Wuj kiwnął głową, a ja udałam się do pokoju. Otworzyłam drzwi, a w pokoju stał Tate.
-Zgłupiałeś?! -krzyknęłam, ale tak żeby wuj nie usłyszał
-Idź stąd. -warknęłam zirytowana.
-Ślicznie wyglądasz. -zaśmiał się chłopak
-Ale mi też śmieszne. -przewróciłam oczami. Wzięłam nowe ciuchy i weszłam do łazienki, zakluczając ją. Ubrałam na siebie ubrania, pomalowałam się i uczesałam. Włosy zostawiłam rozpuszone, pofalowane i moim zdaniem brzydkie. - westchnęłam smutno patrząc na swoje odbicie w lustrze i wyszłam. O dziwo Tate'a już nie było w pokoju. Wzruszyłam ramionami i zeszłam na dół, wuja nie było na blacie leżała kartka.

Pojechałem na małe zakupy, będę za jakieś dwie godziny, baw się dobrze.
-Don


Wyrzuciłam kartkę do kosza i wyszłam. Wiał lekki wiatr, ale było ciepło, nie dziwie się bo przecież jest lato, choć u nas nie jest tak jak u innych, tu nie jest ani zimno, ani gorąco, wieje lekki wiatr, ale jest słońce. Postanowiłam, że położę się na leżaku. Było mi bardzo wygodnie, leżałam już jakiś czas, gdy nagle zasnęłam.


Obudził mnie wujek, szarpiąc moje ramie.
-Wstawaj mała, zaraz robimy grilla. -zaśmiał się. Leniwie się przeciągnęłam, aż w końcu wstałam.
-Kto przyjedzie? - zapytałam wuja
-Moja stara znajoma, przywiezie ze sobą syna i jej męża. Chłopak jest w twoim wieku, polubisz go. -kolejny raz się zaśmiał. Kiwnęłam głową i poszłam do góry się przygotować. Wybrałam obcisłe rurki, kremowy sweterek i do tego buty na koturnie. Ubrałam się, pomalowałam oczy eyeliner'em, tuszem, podkładem i zeszłam na dół. Wujek kazał mi otworzyć drzwi, ponieważ goście już przyszli, tak zrobiłam. Otworzyłam je i szczęka mi opadła, w drzwiach stał Jason , jakaś kobieta i facet, pewnie jego rodzina.

Zapowiada się ciekawy wieczór.

                                                           ***

Wiem, że rozdział nudny, ale miałam mało czasu aby go napisać, ponieważ obiecałam wam że dodam go jak najszybciej, i dziękuję wam strasznie za ponad 30 komentarzy! Wiem, że nie którzy spamowali specjalnie, ale mi to nie przeszkadza, i oczywiście za ponad 10 tysięcy wejść!

Strasznie mi się nudzi, więc wchodźcie tutaj >>>>>> Ask <<<<<<< i pytajcie o co tylko chcecie.

Pytania
Zwiastun

Jeśli czytasz to komentuj, im więcej komentarzy tym szybciej rozdział.

                   Komentuj 

*UWAGA*

Rozdział pojawi się późno, prawdopodobnie wtorek. i mam do was prośbę *znowu* możecie zostawić serio dużo komentarzy? Ponieważ się ostro wkurwiłam, i chce komuś pokazać że mam najlepszych czytelników. Możecie nawet spamować, piszcie nawet ":)" "<3" byle co, byleby było.
Dziękuję za uwagę, komentujcie a w następnym rozdziale dam wam tyle Jason'a i Emily że się posracie ze szczęścia :)

środa, 17 lipca 2013

Ten †

                                                                       "-I love you so much, you know?"
                                                                          "-I know."

Minęły 3 dni odkąd widziałam Jason'a. Dzwonił do mnie jakieś piętnaście razy, ale ja dawałam zawsze "odrzuć" nie mogłam tak po prostu powiedzieć, że go lubie bardziej niż przyjaciela. Dziś jadę do mojego wujka, mieszka na wsi,ale nie takiej z krowami, tylko po prostu nie ma tam dużej ilości sklepów i jest dużo pięknych łąk. Jadę tam na miesiąc, a po miesiącu idę na studia. Będę miała tam pokój z jakąś inną dziewczyną, boje się tego jak tam będzie.

Z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek klaksonu, to pewnie taksówka. Wzięłam swoje bagaże i wsiadłam do środka. Kierowca zapakował moje bagaże i ruszyliśmy. Było to jakieś 2 godziny stąd, nie mogłam się doczekać kiedy zobaczę wujka. Jego żona, a moja ciocia umarła na raka, kiedy miałam 11 lat. Strasznie ją kochałam, kiedy umarła przestałam odwiedzać wujka, za bardzo mi jej brakowało, była dla mnie jak matka, była nawet lepsza od niej. On nie był gorszy, kochałam i kocham go nadal i to mocno, zapomniałam że nie daleko mieszkał też mój przyjaciel Nick. Kiedy przyjeżdżałam tam, zawsze bawiłam się z Nick'iem. Był dla mnie jak brat, którego nigdy nie miałam.

Wreszcie byłam na miejscu, podziękowałam i zapłaciłam kierowcy i wreszcie udałam się do domu wujka. Siedział na tarasie pijąc kawę, była dziewiąta rano, więc się nie dziwię. Z walizkami udałam się do niego, kiedy tylko mnie zobaczył zerwał się z miejsca.
-Moja mała Emi wróciła! -krzyknął radośnie, nazywał mnie tak samo jak mama, i reszta mojej rodziny prócz ojca. Podbiegłam do niego i mocno się przytuliłam.
-Brakowało mi Cię wujku. -powiedziałam
-Mi ciebie też skarbie. - puścił mnie i wziął moje bagaże.
-Chodź, pójdziesz do twojego starego pokoju, na pewno za nim tęskniłaś. -zaśmiał się. Oj tak, miał rację. Uwielbiałam ten pokój, zawsze bawiłam się w nim z ciocią. Wujek zaniósł moje bagaże do pokoju.
-Mogę zostać na chwilę sama? Zaraz do ciebie przyjdę. -spytałam
-Pewnie, nie ma problemu.- uśmiechnął się i zamknął za sobą drzwi.
Tyle tu wspomnień, czuje się jakby to było wczoraj..

*flashback*


Siedziałam na łóżku, bawiąc się lalkami, to dziwne cioci nie ma już od ponad godziny, martwię się o nią. Lily i Poli były moimi lalkami, dostałam je od cioci i wujka na urodziny, zawsze je kochałam.

-Hej Emi. - powiedział smutno wuj Don
-Hej, co się stało? -spytałam zmartwiona
-Posłuchaj... twoja ciocia.... ona ... nie żyje. - powiedział smutno przez łzy, które spływały mu po policzku. Całe moje ciało zesztywniało, to nie możliwe.. ciocia którą kochałam, teraz odeszła, nie to pewnie pomyłka.
Wuj usiadł na moim łóżku i mocno ścisnął moją rękę.
-To nie możliwe, to pewnie pomyłka. -zapewniłam go
-Przykro mi kochanie, ale to ona. Widziałem ją, walczyła o życie, ale niestety nie udało jej się. - kolejne łzy spływały po jego policzku, tak jak po moim. Mocno go przytuliłam, moja ciocia, osoba którą kochałam całym moim sercem, teraz jej nie ma...

*end flashback*


Kilka łez spłynęło po moim policzku, szybko się ich pozbyłam, ścierając je ręką. Nie mogę płakać, wujek by tego nie chciał. Rozpakowałam wszystkie moje rzeczy i zeszłam na dół. Wuj bawił się z Marley'em, wyglądał na bardzo szczęśliwego.

-Lubie twojego psa. -zaśmiał się.
-Wujku, mam prośbę, zajął byś się nim podczas kiedy ja będę na studiach? Przyjeżdżałabym tutaj w czasie przerwy podczas nauki. -spytałam
-Pewnie skarbie, nie ma problemu. - uśmiechnął się do mnie, a ja zrobiłam to samo. Usiadłam koło niego.
-Przykro mi, że przyjechałam dopiero po takim czasie, musiało być Ci ciężko samemu. - westchnęłam smutno. Wujek spojrzał na mnie i powiedział
-Wiesz Emi, nie liczy się to co było, ważne jest to co jest teraz. Słyszałem o tych sytuacjach, które Cię spotkały, wcale się nie dziwie że nie przyjeżdżałaś. Ale pamiętaj, jestem tu dla ciebie. -zapewnił mnie, a ja mocno się uśmiechnęłam i przytuliłam go.
-Bardzo Cię kocham, wiesz? - spytałam cicho
-Wiem. - odpowiedział.
-I wiesz co jeszcze? - spytał
-Nie, co?
-Twoja huśtawka wciąż tu jest. - oderwałam się szybko od niego.
-Żartujesz? -spytałam zdziwiona
-Nie, idź zobacz - zaśmiał się. Szybko wzięłam Marley'a i pobiegłam. Miał rację, była tam. Moja huśtawka, gdzie zawsze przychodziłam z moją ciocią. Była ogromna, niedaleko niej był staw. Usiadłam, rozkoszując się pięknym zapachem kwiatów, w których teraz Marley się tarzał.
-Emily? -spytał męski głos za mną. Obróciłam się i ujrzałam Nick'a.
-Hej Nick. - uśmiechnęłam się.
-Wow, ile to już minęło? -spytał
-Siedem lat. -westchnęłam. Chłopak podbiegł i mocno mnie przytulił.
-Wyładniałaś. - powiedział, lekko się zaśmiałam
-Ty też. - odpowiedziałam. Chłopak oderwał się ode mnie i powiedział
-Chcesz zwiedzić trochę okolicy? -zaśmiał się
-Jasne, czemu nie. -uśmiechnęłam się.

Wreszcie spotkało mnie coś dobrego.


Jason's POV



Minęły trzy dni, a Emily nadal nie ma, tęsknię za nią.

-Jakieś wieści od Emily? -spytała Jazlyn
-Nadal nic.- westchnąłem
-Widać nie umiesz całować. -zaśmiała się. Wziąłem poduszkę i rzuciłem jej stronę, niestety ona wyszła już z pokoju. Myśli, że to zabawne, ale mnie to nie śmieszy. Dziewczyna, którą kocham ma mnie w dupie, a ja nic z tym nie mogę zrobić. Zapowiadają się nudne wakacje. - westchnąłem sam do siebie. Po chwili odpłynąłem w głęboki sen.

                                                    ****

No i mamy 9 tysięcy wejść kochani, jeszcze trochę i będzie 10 tysięcy hbvhdjvbd. Chciałabym wam podziękować, za każde miłe słowo, za każdy komentarz, za każde wejście na mojego bloga. I oczywiście za nominację, którą opublikuję już nie długo :)

                

                      Oto co macie zrobić *ważne*

Ma być jak największa ilość komentarzy, jeśli to czytacie zostawcie krótkie ":)" lub "ok" tyle wystarczy! Może być z anonima, wpisywanie kodu wyłączone. Więc błagam was na wszystko, chce zobaczyć czy pomożecie mi w zemście i dobijemy dużą ilość komentarzy! 

                  A teraz coś w nagrodę.
Jeśli będzie duża ilość komentarzy to za wyjątkowo 2 dni lub nawet 1 dzień wstawię nowy, długi rozdział! Pokażcie na co was stać!

Komentujemy, jeśli chcecie długi rozdział, do tego bardzo szybko!

Pytania
Zwiastun
Informowani



niedziela, 14 lipca 2013

Nine †

                                                                  You're a idiot, Emily.

No one's POV


Emily leniwie przetarła oczy, rozejrzała się i nie wiedziała gdzie jest, była w jakimś pokoju, to dziwne bo nigdy wcześniej go nie widziała. Wstała z łóżka, starała się otworzyć drzwi, ale nic. Szarpała za nie, ani nie drgnęły. Były zamknięte i raczej nie mogła wiele zrobić. Usiadła na łóżku i po chwili drzwi się uchyliły. W drzwiach stał Lucas.

-Obudziłaś się - szeroko się uśmiechnął, zamykając za sobą drzwi. Dziewczyna popatrzała na niego i po chwili powiedziała
-Co ja tu robię? Czemu tu jestem?
-Spokojnie księżniczko, posiedzisz sobie trochę ze mną. - powoli zaczął się do niej przybliżać, ale ona się odsunęła.
-Czego ode mnie chcesz, co Ci zrobiłam? - powiedziała, gdy nagle poczuła jak piecze ją policzek, chłopak uderzył ją.
-Powiedziałem kurwa, że masz tyle nie gadać. -syknął
-B-błagam daj m-mi spokój. - wydukała i po chwili się rozpłakała
-Wrócę później, pa skarbie. -pocałował ją w czubek głowy. Dziewczyna poczuła mdłości po tym jak dotknął ją swoimi ustami. Chłopak wyszedł, zamykając za sobą drzwi. Czym ona sobie na to zasłużyła? Nie dość miała problemów? Widać życie nie było i nie jest dla niej łaskawe. Powoli zwlekła się z łóżka, otworzyła drzwi do łazienki i prawie dostała zawału, przed Emily stał Tate.
-Tate! -pisnęła po cichu, żeby nikt oprócz nich nie usłyszał. -Co tu robisz?!
-Nie cieszysz się, że mnie widzisz? -zaśmiał się. Ten chłopak nawet w najdziwniejszych i najgorszych sytuacjach znajdzie powód żeby się śmiać.
-No cieszę.. ale jakim cudem?
-Ma się sposoby, przecież mówiłem że zawsze będę przy tobie. - uśmiechnął się, a dziewczyna go przytuliła.
-Nie mamy czasu. -powiedział odrywając się od dziewczyny. - Oni zaraz tu wrócą, musimy uciekać, chodź. -wziął dziewczynę za rękę i poprowadził do małego pomieszczenia w łazience.
-Idź przodem, nie bój się. - Emily pokiwała twierdząco głową i ruszyła przed siebie. Było tam bardzo mało miejsca, musiała iść na czworaka,aby się wydostać, ale czego się nie robi byle by tylko uciec od śmierci, prawda? Był koniec 'tunelu' i dziewczyna mogła wyjść, kiedy wyszła poczuła straszny ból w plecach, nie dziwne w końcu "szła" a raczej czołgała się w tym tunelu jakieś 10 minut. Wyprostowała się, odwróciła i podskoczyła.
-Tate! - uderzyła go w ramie. - Nie skradaj się tak, przestraszyłeś mnie! - pisnęła zirytowana
-Nie ma za co Emily, nie musisz dziękować za to że Cię wyciągnąłem. - szeroko się uśmiechnął
-Bardzo śmieszne, chodźmy już stąd. - chłopak kiwnął głową i udali się przed siebie. Wskazał ręką na samochód stojący nie daleko nich i udał się wraz z nią by do niego wsiąść.

Jechali już jakieś pół godziny, dziewczyna nie wytrzymała i zasnęła. Chłopak zaśmiał się na widok śpiącej dziewczyny, w końcu nie jechali aż tak długo. Wiedział ,że więcej jej nie skrzywdzą, ponieważ miał na nich haka.

Emily's POV


Obudziłam się w swoim łóżku w domu, Tate'a nie było. Bałam się nadal, dopiero co tu przyjechałam i już coś takiego mnie spotkało. Nie wystarczy, że moja matka umarła, ludzie mnie nienawidzą i nie cierpię swojego życia, bo to przecież wciąż za mało, prawda? Dalej byłam w tych samych ciuchach, więc wyciągnęłam z szuflady bieliznę oraz ubrania i poszłam pod prysznic.


Po udanej kompieli jak zwykle ubrałam się, uczesałam, pomalowałam i gotowa wyszłam z łazienki. Nie dokończyłam całkiem się rozpakowywać, miałam jeszcze kilka pudeł więc zeszłam na dół i na przywitanie usłyszałam dzwonek do drzwi, westchnęłam i udałam się, aby je otworzyć.
-Hej Em - tylko jedna osoba mnie tak nazywa.
-Hej Jay! - uśmiechnęłam się i przytuliłam chłopaka. - Wejdź - otworzyłam szerzej drzwi, a chłopak wszedł.
-Ostatnio byłem tylko na chwilę, przyszedłem zobaczyć czy nie trzeba Ci pomóc. - powiedział
-Właściwie to mam kilka pudeł, mógłbyś mi pomóc. - chłopak kiwnął twierdząco głową i udał się za mną do kartonów.
-Najpierw rozłożymy książki na półkach, jest ich dość sporo. - położyłam karton koło pułki i zaczęłam rozkładać książki, jedna mi spadła. Schyliłam się po nią, a Jason zrobił to samo. Nasze oczy się spotkały, wpatrywaliśmy się w siebie przez chwilę, kiedy poczułam jak jego ciepłe usta dotykają moich. Czułam się jak w niebie, nie mogłam się oprzeć i oddałam pocałunek. Po chwili zorientowałam się co robię i oderwałam się od chłopaka.
-Powinieneś już iść.
-Emily.. ja .... - nie dałam mu dokończyć
-Nie Jason, idź. - powiedziałam to z trudem. Chłopak widać nie chciał dyskutować, bo udał się do drzwi, a po chwili zniknął. Podobał mi się pocałunek cholernie go chciałam, ale nie mogłam. Był moim najlepszym przyjacielem, bałam się że wszystko zniszczę.

Jesteś idiotką Emily.

                                              ****

hvbdjvbdj był pocałunek ♥ Nie zasługiwaliście na niego, bo było strasznie mało komentarzy. Ale że dobiliśmy do 8 tysięcy wejść postanowiłam się zlitować i go dać. Mamy też nowy wygląd bloga ♥
Zapraszam na blogi mojej koleżanki: Link i Link : )
Dziękuje wszystkim dziewczyną, które zareklamowały mojego bloga, jestem wam ogromnie wdzięczna ♥
Strasznie wam dziękuję za wszystko, za każdą pomoc za każdy miły komentarz, nie raz płaczę ze szczęścia, że was mam, nawet nie wiecie ile dla mnie to znaczy. Nigdy nie sądziłam, że moje nędzne wypociny wam się tak spodobają, KOCHAM WAS ♥

Pytania
Informowani
Zwiastun

Jeśli czytasz, to komentuj. Muszę wiedzieć czy mam dla kogo pisać tego bloga, bo inaczej nie widzę w tym sensu.

Zapraszam na mojego bloga >>>>>>> Link <<<<<<< jeśli szukasz czegoś fajnego na tt, to tutaj to znajdziesz ♥

Komentuj.  -A

czwartek, 11 lipca 2013

Eight †

                                                                         My mom is death 

Do pokoju weszła Jazlyn.
-To ty i... - spytałam
-Ja, Jason, mój tata i moja mama. - westchnęła
-Opowiesz mi coś o sobie? - spytałam
-Jasne. - uśmiechnęła się - Usiądź - dodała wskazując palcem na jej łóżko, zrobiłam to co kazała czyli usiadłam, tak samo jak ona.
-Od dwóch lat tu jestem, nic nie jem, tnę się, próbowałam się zabić itd. - kontynuowała
-Jason był w psychiatryku przez miesiąc, a potem przyszedł tak samo ja ja tutaj. - Czyli już wiem skąd go znałam - pomyślałam
-Wychodzę kiedy skończy się ten rok szkolny, chce zobaczyć się z Jay'em , mamą i tatą - o kurwa... co ja mam jej teraz powiedzieć? - pomyślałam
-Jazlyn... słuchaj.. -powiedziałam
-Tak?
-Ja znam Jason'a, ale nie tylko o to chodzi...
-To świetnie! O co jeszcze? - uśmiechnęła się
-Bo twoim rodzice.. oni no... oni nie żyją - powiedziałam smutno
-C-co .. Nie, to musi być jakaś pomyłka - łzy pojawiły się w jej oczach.
-Przykro mi Jazlyn. Twój tata zmarł nie dawno, znęcał się nad Jasonem. A twoja mama już jakiś czas temu. - westchnęłam
-O boże - rozpłakała się
-Chodź tutaj - wyciągnęłam ręce a dziewczyna się we mnie wtuliła.

Rok później 


Dziś jadę do domu, ze mną jedzie Jazlyn. Bardzo się polubiłyśmy, ta szkoła BARDZO dużo zmieniła.  Postanowiłam, że pójdę na studia, nie chce całe życie utrzymywać się tylko z forsy mojej mamy. Nie jestem już taka jak kiedyś. Poznałam dużo fajnych dziewczyn, nie które też mieszkają tam gdzie ja i też pójdą na studia.

-Chodź Ems, idziemy - powiedziała Jaz
-A no tak, wybacz zamyśliłam się -posłałam jej lekki uśmiech.

Jechałyśmy jakieś 4-5 godzin, z czego ja przespałam jakieś cztery. Wreszcie byłam w domu, z Jaz postanowiłyśmy się spotkać potem, otworzyłam drzwi do domu, ale to co zobaczyłam sprawiło że uklękłam i wpadłam w histeryczny płacz. Moja mama się powiesiła. Stołek leżał na ziemi, a ona dyndała w powietrzu. Wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam na policje, aby zabrali jej ciało. Na ladzie leżała kartka, wzięłam ją do ręki i przeczytałam:

Kochana Emily, strasznie Cię przepraszam ale musiałam to zrobić. Nie miałam już sił żyć, w spadku zostawiam Ci wszystkie pieniądze, starczą Ci one na całe życie. Jesteś już pełnoletnia, możesz robić co chcesz.
                                                                           Kocham Cię, mama.


Tym razem wpadłam w jeszcze większy płacz. Nienawidzę swojego życia, myślałam że po tym jak wrócę to ono się zmieni, jak zwykle się pomyliłam. Zostałam sama. Nie mam co robić już ze swoim życiem.


Po jakimś czasie wreszcie przyjechała policja, zabrali mamę, a ja nadal nie umiałam się ruszyć. Ale wiedziałam jedno, muszę się wyprowadzić, za dużo tu złych wspomnień. Zadzwoniłam do znajomego mamy, on zajmował się takimi rzeczami. Kiedy spytałam czy sprzeda ten dom, on powiedział że nie ma problemu.
Od razu sprawdziłam wszystkie domy i znalazłam odpowiedni. Postanowiłam że wezmę moje walizki do samochodu i jadę obejrzeć dom.

Dom był wspaniały, strasznie mi się podobał, bez chwili zastanowienia podpisałam umowę i dom był mój. Nie daleko mogłam iść na studia, więc nic lepszego trafić się nie mogło. Postanowiłam, że pojadę do Jazlyn, żeby pomogła kupić mi meble.

Razem z Jaz kupiłam meble, miały przyjść później. Pojechałam zrobić zakupy do super marketu, żeby kupić jedzenie, kiedy już zrobiłam zakupy byłam w moim nowym domu.

Meble przyjechały, panowie za dodatkowe pieniądze pomogli mi je umieścić w domu, a ja ułożyłam się wygodnie w fotelu. Widać nie mogłam sobie odpocząć, ponieważ rozległ się dzwonek do drzwi, poszłam je otworzyć.
-Jason! - krzyknęłam i rzuciłam mu się w ramiona
-Miło Cię znowu widzieć Em, zmieniłaś się - uśmiechnął się
-Bardzo mi przykro z powodu mamy. - powiedział, ja westchnęłam
-Czasu nie cofniesz- wzruszyłam ramionami.
-Przyjechałem tylko Cię zobaczyć, muszę już jechać.
-Rozumiem, cześć - pomachałam mu, na co on odmachał.
Zamknęłam drzwi i po chwili sobie uświadomiłam że mój pies czeka na spacer. W końcu nie wiadomo kiedy moja mama... no wiecie. Wzięłam smycz i wyszłam. Od razu miałam szanse zwiedzić miasteczko. Było tu całkiem inaczej, mili ludzie, ładni chłopacy (nie żeby tam nie było, po prostu tamci nie byli aż tak ładni) , była tu też... PLAŻA! Od razu zdjęłam moje buty, spuściłam Marley'a ze smyczy żeby sobie polatał i usiadłam na piasku. Była ładna pora, słońce już zachodziło, było pięknie. Usłyszałam jak ktoś krzyczy, odwróciłam głowę i zobaczyłam jak Marley leży na jakimś chłopaku, mniej więcej w moim wieku. Szybko tam pobiegłam.
-O mój boże, strasznie Cię przepraszam - zdjęłam psa z chłopaka i podałam mu rękę, którą uścisnął i się podniósł.
-Jestem Lucas - uśmiechnął się otrzepując swoje spodnie.
-Emily. -też się uśmiechnęłam
-Nigdy Cię tu nie widziałem
-Pewnie dlatego, że przeprowadziłam się tu kilka godzin temu - zaśmiałam się
-Pewnie tak - też się zaśmiał
-Tak więc ja muszę iść.
-Mam na dzieję że do zobaczenia - uśmiechnął się, a ja kiwnęłam głową i udałam się do domu. Byłam wykończona bez chwili zastanowienia położyłam się w łóżku i zapadłam w głęboki sen.

                                                      ***
Rozdział wyjątkowo długi, to podziękowania za taką dużą ilość komentarzy i wejść <3
Zapraszam na mojego nowego bloga, znajdziesz tam ciekawe rzeczy na twitter'a : ) -----------> http://madame-biebs.blogspot.com/
Rozdział trochę nudny, ale ważne że jest :))

Dodajemy do obserwatorów! ♥

Pytania
Informowani (jeśli zmieniasz nazwę na tt to mnie informuj)
Zwiastun

Jeśli czytasz to komentuj, może być zwykłe ":)" wpisywanie kodu wyłączone, błagam.

Komentuj